Dzieciństwo
Pochodziłem z niezbyt zamożnego domu pośrodku niczego z dala od miasta, nie miałem w swoich okolicach rówieśników czy też ludzi z którymi mógłbym jakąkolwiek konwersację która byłaby inna niż “ta sama bieda…”.
Wychowywałem się w głównej mierze samodzielnie gdy rodzice byli zajęci tym aby mi niczego nie brakowało co dzisiaj doceniam.
Błądziłem myślami ale nie nudziłem się, lubiłem zatapiać się w gry komputerowe, kreskówki czy po prostu majsterkować z tym co miałem pod ręką.
Nie byłem osobą która się lubiła wychylać (choć się wyróżniałem), wolałem stać w boku i zajmować się sobą zamiast integrować tam gdzie nie było to potrzebne.
Miałem wrażenie że towarzystwo rówieśników było do mnie wrogo nastawione poprzez moją egzystencję w pomieszeniu które zdarzyło nam się dzielić. Preferowałem uciekać do znanych mi miejsc jak chociażby internet czy muzyka w których lubiłem przesiadywać i wynościć to co uważałem za wartościowe.
Unikałem ludzi wywyższających się statusem materialnym, podobnie jak nie wywyższałem się od osób które miały w swoim życiu mniej od mnie. Bez urazy ale wolę aby takowe osoby omijały mnie szerokim łukiem.
Miałem w szkole swojego crusha. Nie zebrałem się na odwagę, żeby zacząć rozmowę - wątpiłem, czy jestem wystarczająco interesującą osobą.
Komputer był pierwszą rzeczą, którą zaczynałem rozumieć. Bawiłem się nim na wiele sposobów z czego każdy miał dla mnie wartość - niezależnie czy były to gry komputerowe, rozwiązywanie prostych problemów i utrzymywanie oprogramowania czy też przeglądanie internetu.
Rodzice dawali mi kieszonkowe na przekąski gdy chodziłem do szkoły, które odkładałem aby kupować zasoby komputerowe i wystawiać początkowe twory w sieci publicznie do internetu.
“Nie ważne skąd jesteś ani kim jesteś, ważne do kąd idziesz…”
Kiedy chciałem zarobić na swój komputer, wyjechałem z mojego ojczystego kraju do innego kraju w ramach możliwości gdzie pracowałem przy pracach budowlanych, w międzyczasie ucząc się do pracy którą postrzegałem za bardziej interesującą.
Dzięki.